Zmarszczki palacza to wąskie, pionowe linie nad górną wargą, czasem też wokół całych ust. Nie znikają nawet wtedy, gdy usta są rozluźnione. Z czasem dołączają do nich opadające kąciki ust, płytsza broda, wyraźniejsze bruzdy biegnące od nosa. Twarz sprawia wrażenie smutniejszej i starszej, nawet jeśli reszta skóry trzyma się całkiem dobrze.
Ten specyficzny typ zmarszczek nie jest przypadkiem. To efekt nałożenia się kilku czynników: chemii zawartej w dymie, przewlekłego niedotlenienia tkanek oraz bardzo powtarzalnego ruchu ust podczas zaciągania się papierosem. Dlatego nawet przy dobrej genetyce i regularnej pielęgnacji u wielu osób palących okolica ust starzeje się szybciej niż policzki czy czoło.
Jak dym tytoniowy zmienia skórę od środka
Każdy papieros to mieszanka substancji, które uszkadzają naczynia krwionośne i włókna podporowe skóry. Nikotyna zwęża naczynia, więc do tkanek dociera mniej tlenu i składników odżywczych. Tlenek węgla wypiera tlen z hemoglobiny, co dodatkowo nasila niedotlenienie. W takich warunkach fibroblasty – komórki odpowiedzialne za produkcję kolagenu i elastyny – pracują gorzej, a istniejące włókna szybciej się rozpadają.
Do tego dochodzi silny stres oksydacyjny. Wolne rodniki powstające pod wpływem dymu uszkadzają błony komórkowe i przyspieszają procesy zapalne w skórze. Z zewnątrz widać to jako poszarzały kolor cery, utratę sprężystości i wyraźniejsze zagłębienia w miejscach, gdzie skóra najmocniej się zgina – właśnie nad górną wargą i przy kącikach ust.
Czy zmarszczki palacza da się odwrócić?
Najważniejszy, choć mało spektakularny krok to zatrzymanie przyczyny, czyli rzucenie palenia. Wtedy zmarszczki palacza nie będą się pogłębiać. Skóra nie odmłodzi się dzięki temu o kilkanaście lat, ale dostaje szansę na wolniejszą degradację kolagenu i lepsze ukrwienie. U części osób płytkie linie nad ustami z czasem stają się mniej wyraźne, kolor cery wyrównuje się, a twarz przestaje wyglądać na permanentnie zmęczoną.
Druga sprawa to ochrona przed słońcem i wzmocnienie bariery naskórkowej. Skóra osłabiona przez dym jest dużo bardziej podatna na promieniowanie UV. Bez filtra i nawilżenia włókna kolagenowe nadal będą się rozpadać, nawet jeśli już nie palisz. Kremy z filtrami, antyoksydantami, składnikami nawilżającymi i delikatnymi formami retinoidów nie usuną istniejących rowków nad ustami, ale mogą poprawić gęstość skóry wokół nich i spowolnić dalsze pogłębianie.
Kiedy pomyśleć o mocniejszym wsparciu
Przy wyraźnych, głębokich zmarszczkach palacza sama pielęgnacja bywa za słaba. Wtedy w grę wchodzą zabiegi u dermatologa lub lekarza medycyny estetycznej – stymulatory kolagenu, laser frakcyjny, mikronakłuwanie, czasem wypełniacze. Ich zadaniem jest zagęszczenie skóry i uniesienie najgłębszych bruzd.
Warto mieć świadomość, że nawet najlepszy zabieg nie „wymaże” lat palenia, jeśli wciąż sięga się po papierosy. Efekt będzie krótkotrwały, a nowe uszkodzenia włókien szybko zniwelują uzyskane wygładzenie. Reszta jak kremy, zabiegi, masaże, zmiana nawyków – ma wtedy sens, bo działa na tkankę, która przestała być każdego dnia systematycznie niszczona.